niedziela, 19 listopada 2017

SUM #2

Dzień dobry w to piękne niedzielne popołudnie. Mam nadzieje, że obiadki zjedzone i teraz siedzicie przed ekranami z talerzykiem dobrego ciasta i herbatką.
To jak, macie wszystko, co potrzebne? To zapraszam Was na nowy wpis :)

SUM #2


Myśl tygodnia:  Powoli zaczyna się okres przedświąteczny i będą nas atakować zbiórkami żywności, Szlachetną paczką, zbiórkami pieniędzy i tak dalej. Myślę, że pomaganie jest ważne, bo możemy w pewien sposób odmienić czyjeś życie i poczuć przyjemne ciepełko po lewej stronie naszej klatki piersiowej.
Nie chcę Was zmuszać do stania godzinami przy zbiórkach żywności. Raczej chodzi mi o to, że pomóc można na wiele innych sposobów. Starszy pan długo stoi w sklepie przy jednym regale? Zawsze można podejść i się zapytać, czy nie potrzebuje pomocy. Najwyżej stwierdzi, że nie trzeba. Przy zbiórce żywności można kupić ten najtańszy makaron za dwa złote i wrzucić do koszyka. Zbieraj nakrętki od butelek, bo zawsze znajdzie się ktoś, komu będą potrzebne. Jeżeli możesz, to wrzuć te wszystkie żółciaki do puszki, do której ktoś zbiera pieniądze na jakiś ważny cel. I tutaj taka mała rada, żeby uważać, komu dajemy pieniądze. Niestety, ale zbiórki pieniężne stały się tak popularne, że niektórzy zaczęli je po prostu wykorzystywać do dorobienia sobie. Dlatego, jeżeli nie jesteście pewni, czy zebrane monety faktycznie trafią do potrzebujących, to poszukajcie w internecie informacji o fundacji, która się zajmuje daną sprawą i napisz do nich :)
Mogę Wam powiedzieć, że przez kupienie dżemu i oddanie go na zbiórkę ja poznałam osóbkę, która została matką chrzestną tego bloga :D

Najlepszy moment tygodnia:  Powiem tak... ostatnie dwa tygodnie w szkole to jakaś porażka, bo nic mi nie szło. Uczę się w medycznym studium zawodowym na technika dentystycznego, dlatego dwa tygodnie beznadziejnej roboty to u mnie bardzo dużo. W środę przyszłam, elegancko założyłam fartuch i... zaczęło mi to jakoś iść. Okropny szelak, który w tamtym tygodniu się palił, nie chciał się mnie słuchać, deformował się, nagle zaczął być uległy i nawet skończyłam wzornik. Rysunki szły mi dobrze i czuje, że zgarnę na swoje prace jakąś sensowną ocenę. Oby nadchodzący tydzień był dla mnie tak samo łaskawy.

Ulubiona chwila:  Dostałam kwiaty. Piękne, czerwone róże od mojego C. Ich zapach unosi się po całym pokoju i myślę, że nic piękniejszego w tym tygodniu nie miało miejsca. Najlepiej, prawda?



Obsesja tygodnia:  Taśmy, naklejki, washi tape, ładne obrazki i wszystko w motywie świątecznym. W sumie można powiedzieć, że mam obsesję na punkcie świątecznych rzeczy, bo do wigilii zostały tylko 34 dni. Dodatkowo zaczęłam robić grudzień w swoim bullet journal, a więc moja faza na święta niebezpiecznie rośnie :D

Piosenka tygodnia:  Wychodzę z założenia, że w listopadzie potrzebujemy wyjątkowo dużo pozytywnych rzeczy, żeby nie zwariować i nie umrzeć ze smutku. Dlatego włączamy ten utwór, który wszyscy znamy, uśmiechamy się i śpiewamy, udając, że jesteśmy wirtuozami gitary elektrycznej ;)




You're still in bed at ten and work began at eight
You're burned your breakfast so far things are goin' great
(...)
I'll be there for yooou! 

Film/serial tygodnia:  Przez wielki przypadek mam wykupionego Netflixa na kolejny miesiąc. Nie pytajcie. Szkoda, żeby pakiet się zmarnował, dlatego zaczęłam oglądać różne seriale i szukam tego, który mi podpasuje. You Me Her opowiada o małżeństwie, które postanawia wynająć panią do towarzystwa, żeby dodać trochę pikanterii do swojego małżeństwa. Relacja z ową kobietą miała być bez żadnych uczuć, ale wychodzi zupełnie inaczej. 
Serial jest raczej dla starszych widzów, bo w Netflixowej kategorii ma 16+. Nie powiem, że jest to produkcja najwyższych lotów, ale w sam raz na zabicie godziny podczas listopadowych wieczorów. 

Niedoczekanie tygodnia:  Powinnam zmienić nazwę tej kategorii, bo będziemy mówić o niedoczekaniu miesiąca (?). Pierniczki! W tym roku sama je robię i tak bardzo nie mogę się doczekać wyciągania mąki, przyprawy piernikowej, ozdób, robienia lukru, ach. Nie robiłam pierniczków od czterech lat, dlatego tak nie mogę się doczekać. I C. obiecał, że pomoże mi przy ciastkach :)

Zdjęcie tygodnia:  Myślałam, że to zdjęcie wyszło o wiele gorzej, dlatego nawet nie brałam się za zobaczenie go na ekranie laptopa. Przeglądając zdjęcia zrobione do szopENa odkryłam, że jednak nie jest tak źle i chcę się tym podzielić w podsumowaniu. Zrobiło się świątecznie.



Drugi SUM i powiem Wam, że dzisiaj pisało mi się go przyjemniej :)
Z mniej lub bardziej nieznanych mi przyczyn weszliśmy w klimat świąt, hmm. Mogę się pocieszać jedynie tym, że reklamy w telewizji i tak były szybsze.
Jak minął Wasz tydzień? Co dobrego się wydarzyło? Podzielcie się Waszym posiłkiem tygodnia, bo potrzebuje inspiracji :)